Pakiet patologiczny

Piękne plany pana ministra, marketing medialny, informacje i poradniki dla pacjentów on-line, reklamy w telewizji. Jest wszystko, co potrzeba dla pacjentów (może poza lekarzami, sprzętem i pieniędzmi na leczenie). Pierwsze dni od wejścia pakietu i rozpętał się chaos, lekarze i szpitale dowiedzieli się co to ten cały pakiet.

Zaczęło się – mieliśmy dążyć do zmniejszenia kolejek – od 1.01.2015 roku już tylko się wydłużą, szpitale dostały kontrakty z procentowy podziałem na pakiet onkologiczny i pozostałych pacjentów. W ten sposób oddział chirurgii szpitala powiatowego dotychczas zajmujący się głównie operacjami przepuklin, stopami cukrzycowymi, leczeniem ran, tyroidektomią czy ostrymi urazami w umowie z NFZ ma wpisane np. 47% rocznego kontraktu na pakiet onkologiczny, reszta na waszą dotychczasową działalność. Idąc tym ciągiem zdarzeń – do końca grudnia oczekiwanie na zabieg planowy wynosiło 150 dni, kiedy wprowadzono pakiet, automatycznie ilość zabiegów „zwykłych” za które zapłaci NFZ spadnie o połowę – logicznie rzecz biorąc kolejka się skróci? To jedna strona, kolejna pieniędzy z NFZ’owego kontraktu nie można przesuwać – tzn nie wykonacie zabiegów onkologicznych za 47% kontraktu – zabierzemy wam pieniądze na leczenie i nie możecie operować tego, w czym jesteście wyspecjalizowani od 30 lat, chociaż macie siły przerobowe i wyszkolony personel. Od 1 stycznie macie wycinać nowotwory, chociaż by ich nie było, macie je wynaleźć i wyciąć. Za komuny byli przodownicy pracy – wykonali 200% planu miesięcznego dostali dyplom i pochwałę, wy lekarze macie wyrobić 100% planu ministra dokładnie 100%, bo jak to będzie 95% to zabierzemy wam część kontraktu, a jak będzie 150% to też wam nie zapłacimy, tak żeby było sprawiedliwie. Oczywiście mówiąc wam mam na myśli szpitalom, przychodniom itp.

Kolejna strona (chciałem napisać medalu, ale trochę mało ma stron) – pacjenci, poinformowani, co to pakiet, wiedząc o tym, że z paszportem onkologicznym mają być przyjęci priorytetowo zaczynają szturm na gabinety POZ. Tak szturm, przed gabinetami tłumy – „od 3 dni boli mnie brzuch i mam rozwolnienie, to może być rak, czytałem w internetach”, to nie nowotwór, ale pacjentowi się NALEŻY karta onkologiczna, bo PACJENT uważa, że ma nowotwór i DOMAGA SIĘ, żąda i nakazuje lekarzowi wypisanie karty onkologicznej. Ten po badaniu zaleca odpowiednie leczenie ale pacjent jest niezadowolony krzyczy KONOWAŁ CH… i SKUR…. płace na niego na NFZ, a on zaleca mi dietę o sucharkach i wodzie? Przecież to nowotwór jak się patrzy – czerwony rak, zjada mi jelita, przegryzie tętnicę i tyle będzie z życia… Tak codziennie, lekarz się nie łamie, jego nazwisko cierpi obrzucane błotem wprost z ust pacjentów „BO MI SIĘ NALEŻY”. Drugi nie ma już siły walczyć z pacjentami – wypisuje karty onkologiczne, lepiej 100 przebadać bez wskazań, niż jednego przeoczyć mówi. Za 3 miesiące NFZ odbiera uprawnienia do wystawiania „zielonej karty” lekarzowi nr 2 i kieruje go na kurs wykrywania nowotworów, za który lekarz musi zapłacić z własnej kieszeni. Pierwszy wciąż ma uprawnienia (bo trafnie podejrzewa choroby rozrostowe i bezbłędnie wydaje karty), ale co z tego, za chwile w Polsce wypisane będzie już tyle kart onkologicznych, że pacjenci priorytetowo będą przyjęci są za 3 miesiące.

Co z tymi, którzy karty nie mają? Będą czekać w kolejkach do specjalisty jeszcze dłużej, w danym roku kalendarzowym zapewne nie zdążą z zaświadczeniami o leczeniu dla Lekarzy Rodzinnych i leki będą musieli kupować na 100%.

Konsylium lekarskie? To jest dobry pomysł, zawsze „co dwie głowy to nie jedna”. Strzał w 10 chciałoby się powiedzieć. Szkoda, ze nie ma specjalistów – 800 patomorfologów na całą Polskę, a w moim województwie za 5 lat przybędzie ich AŻ o dwoje, bo minister przyznał właśnie tyle rezydentur.

Ciekawi mnie jak długo przetrwa pakiet onkologiczny? Do wyborów? Czy może wcześniej usłyszymy w mediach, że krwiopijni lekarze niszczą wspaniały plan ministra i chcą doprowadzić zamknięcia programu, który stworzony jest przede wszystkim z myślą o wspaniałych i wymagających opieki pacjentach, których ministerstwo szanuje, a ich dobro jest pierwszym przykazaniem Bartosza A?

O co chodzi panie Ministrze?

Wszyscy w mediach trąbią o strajku lekarzy i otwartej wojnie na lini Minister Bartosz A. a Porozumienie Zielonogórskie. Nikt poza wtajemniczonymi grupami zawodowymi nie wie o co chodzi, nawet większość lekarzy nie do końca łapie co to jest ten caly Pakiet Onkologiczny. Dlaczego tyle szumu wokół przepisów dobrych dla pacjenta? Kwestii jest wiele – jedną doskonale obrazuje „list” udostępniony przez konsylium24:

Za wywóz śmieci w moim miasteczku płacę co miesiąc 15 zł od osoby. Razem 60 zł (4 osoby w rodzinie, w tym dwoje dzieci, wszyscy na moim utrzymaniu). Rocznie wydaję 720 zł na wywóz śmieci. W tej usłudze mam zagwarantowany odbiór śmieci segregowanych raz w miesiącu, odpadów mokrych raz w tyg, w ramach umowy dostaję za darmo worki do segregacji. 


W POZ NFZ ma płacić co miesiąc za mnie 10,8 zł, rocznie 136 zł, gdzie jako pacjent mam zagwarantowaną dostępność specjalisty lekarza, pielęgniarki, wszystko codziennie 8 – 18 przez 5 dni w tygodniu, a do tego możliwość wykonania szeregu badań diagnostycznych cały rok. 

O co chodzi w tym strajku panie ministrze???” 

Ta część jest chyba jasna :). Natomiast drugą strona medalu to niewydolny system ochrony zdrowia, który w momencie wprowadzenia pakietu zostanie rozłożony na łopatki – kolejki do specjalistów wszelkiej maści zamiast się zmniejszyć wzrosną i to kilkukrotnie. Na lekarzach rodzinnych zacznie się presja pacjentów o wydanie karty onkologicznej nawet bez wskazań, bo to szybsza droga do specjalisty. W ciągu kilku miesięcy dojdzie do tego, że z kartą onkologiczną do specjalisty poczekamy tylko pół roku, a bez nie to lepiej od razu zapisać się prywatnie, bo możemy nie dożyć terminu. Żeby tego było mało, Minister namawia by pacjenci, których Lekarze nie podpisali umów z NFZ kierowali się na i tak już przepełnione SORy. Tym sposobem oddział Ratunkowy, którego zadaniem jest pomoc na NAGŁYCH przypadkach ZAGRAŻAJĄCYCH ŻYCIU, powstaną kolejki pacjentów wymagających wypisania recepty, zwolnienia, skierowania itd. Niestety winą za zły systemem ochrony zdrowia i deficytem funduszu obarcza się lekarzy. Tymczasem to właśnie oni pracują na 2, 3 etaty, żeby zapewnić pomoc wymagającym temu pacjentom. To lekarze swoim czasem wolnym nadrabiają braki systemu ( przypomnijmy w Polsce na 1000 pacjentów jest nieco ponad 2 lekarzy, średnia w Europie oscyluje wokół 4 – Polska ma najmniej lekarzy w przeliczeniu na mieszkańca). Ale wydźwięk zwłaszcza z ust ministra jest inny – zachłanni, krwiopijni i pozbawienie skrupułów lekarze myślą tylko o pieniądzach we własnej kieszeni. 

Na koniec kolejny list lekarza zaadresowany do ogółu społeczeństwa wyjaśniający bardziej szczegółowo wiele kwestii z którymi muszą zmagać się lekarze rodzinni – list jest długi ale zdecydowanie warto go przeczytać!

https://docs.google.com/file/d/0B6JeW8Rk1xD6eTc1Qm9RN01Ka053WlFFUTBqQWNEUUVsSi1J/edit