Wszyscy w mediach trąbią o strajku lekarzy i otwartej wojnie na lini Minister Bartosz A. a Porozumienie Zielonogórskie. Nikt poza wtajemniczonymi grupami zawodowymi nie wie o co chodzi, nawet większość lekarzy nie do końca łapie co to jest ten caly Pakiet Onkologiczny. Dlaczego tyle szumu wokół przepisów dobrych dla pacjenta? Kwestii jest wiele – jedną doskonale obrazuje „list” udostępniony przez konsylium24:

Za wywóz śmieci w moim miasteczku płacę co miesiąc 15 zł od osoby. Razem 60 zł (4 osoby w rodzinie, w tym dwoje dzieci, wszyscy na moim utrzymaniu). Rocznie wydaję 720 zł na wywóz śmieci. W tej usłudze mam zagwarantowany odbiór śmieci segregowanych raz w miesiącu, odpadów mokrych raz w tyg, w ramach umowy dostaję za darmo worki do segregacji. 


W POZ NFZ ma płacić co miesiąc za mnie 10,8 zł, rocznie 136 zł, gdzie jako pacjent mam zagwarantowaną dostępność specjalisty lekarza, pielęgniarki, wszystko codziennie 8 – 18 przez 5 dni w tygodniu, a do tego możliwość wykonania szeregu badań diagnostycznych cały rok. 

O co chodzi w tym strajku panie ministrze???” 

Ta część jest chyba jasna :). Natomiast drugą strona medalu to niewydolny system ochrony zdrowia, który w momencie wprowadzenia pakietu zostanie rozłożony na łopatki – kolejki do specjalistów wszelkiej maści zamiast się zmniejszyć wzrosną i to kilkukrotnie. Na lekarzach rodzinnych zacznie się presja pacjentów o wydanie karty onkologicznej nawet bez wskazań, bo to szybsza droga do specjalisty. W ciągu kilku miesięcy dojdzie do tego, że z kartą onkologiczną do specjalisty poczekamy tylko pół roku, a bez nie to lepiej od razu zapisać się prywatnie, bo możemy nie dożyć terminu. Żeby tego było mało, Minister namawia by pacjenci, których Lekarze nie podpisali umów z NFZ kierowali się na i tak już przepełnione SORy. Tym sposobem oddział Ratunkowy, którego zadaniem jest pomoc na NAGŁYCH przypadkach ZAGRAŻAJĄCYCH ŻYCIU, powstaną kolejki pacjentów wymagających wypisania recepty, zwolnienia, skierowania itd. Niestety winą za zły systemem ochrony zdrowia i deficytem funduszu obarcza się lekarzy. Tymczasem to właśnie oni pracują na 2, 3 etaty, żeby zapewnić pomoc wymagającym temu pacjentom. To lekarze swoim czasem wolnym nadrabiają braki systemu ( przypomnijmy w Polsce na 1000 pacjentów jest nieco ponad 2 lekarzy, średnia w Europie oscyluje wokół 4 – Polska ma najmniej lekarzy w przeliczeniu na mieszkańca). Ale wydźwięk zwłaszcza z ust ministra jest inny – zachłanni, krwiopijni i pozbawienie skrupułów lekarze myślą tylko o pieniądzach we własnej kieszeni. 

Na koniec kolejny list lekarza zaadresowany do ogółu społeczeństwa wyjaśniający bardziej szczegółowo wiele kwestii z którymi muszą zmagać się lekarze rodzinni – list jest długi ale zdecydowanie warto go przeczytać!

https://docs.google.com/file/d/0B6JeW8Rk1xD6eTc1Qm9RN01Ka053WlFFUTBqQWNEUUVsSi1J/edit